O mnie

Moje zdjęcie
Warszawa, Poland
Jestem psychologiem oraz psychoterapeutą. Odkąd pamiętam, pasjonuje mnie obserwowanie ludzi, wczuwanie się w nich, w ich problemy. A gdy mi się to uda, to bardzo mocno chcę im pomóc. W sumie nie wiem dlaczego tak bardzo chcę im pomagać. Może widzę w nich siebie, może te problemy w jakiejś części są moimi problemami i ja sama takiej pomocy potrzebuję? A może interesuje mnie odmienny punkt widzenia na pewne sprawy, który we wspólnej interakcji wzniesie nas na wyższy poziom rozumienia? A może widzę jeszcze coś innego... W każdym bądź razie jeśli uda mi się pomóc, to szaro-ponury ciemny deszczowy wieczór przemienia mi się w oczach w ciepłe orzeźwiające i budzące do życia błogosławieństwo z nieba :)

czwartek, 20 października 2011

Bez tajemnic

Od niedawna na HBO2 mamy możliwość oglądania serialu "Bez tajemnic".
"To pierwszy polski serial produkcji HBO o psychoterapeucie, który pomaga swoim pacjentom rozwiązywać problemy, z którymi nie potrafią sobie poradzić samodzielnie. Dzięki psychoterapii poznajemy rozterki i wybory współczesnych Polaków.
Główną postacią serialu jest uznany psychoterapeuta Andrzej Wolski (Jerzy Radziwiłowicz ), który regularnie odbywa spotkania z pięciorgiem swoich pacjentów: w poniedziałki z Weroniką Kasprzyk (Małgorzata Bela ), we wtorki z Szymonem Kowalczykiem (Marcin Dorociński ), w środy z Zosią Werner (debiutująca Aleksandra Kusio) oraz w czwartki z Jackiem (Łukasz Simlat ) i Anitą (Ilona Ostrowska ) Skotnickimi. Równolegle psychoterapeuta raz w tygodniu, w piątki spotyka się ze swoją superwizorką, Barbarą Lewicką (Krystyna Janda ). W te dni będzie można śledzić terapie poszczególnych bohaterów w HBO."
Bardzo gorąco polecam, bo naprawdę można dowiedzieć się jak wyglądają sesje psychoterapeutyczne. Co prawda w każdym nurcie wygląda to nieco inaczej, jednak cel jest ten sam.

czwartek, 13 października 2011

Co po maturze?

Co po gimnazjum?Co po szkole?Co po studiach?Jaka ścieżkę wybrać?Nie takie to proste jakby się wydawało. Tym trudniejsze, ze czasem rozum mówi jedno, a serce zupełnie co innego. I bądź tu mądry. Oferta, jaką proponują nam uczelnie jest bardzo bogata. Z każdym rokiem coraz bogatsza. Jednak co tu zrobić kiedy dookoła słyszymy o rosnącym bezrobociu?Swojego czasu niezwykle modny był wydział zarządzania i marketingu. Mnóstwo osób skończyło ten kierunek i tak samo mnóstwo nie może znaleźć potem dla siebie pracy. Czemu?
Moja odpowiedz może trochę jest uproszczona, ale uważam, że obecnie na rynku potrzebni są specjaliści w danej dziedzinie. Oczywiście w informatyce jest owych specjalistów więcej potrzebnych niż np w filologii polskiej, ale jeśli nie mamy predyspozycji do bycia informatykiem to na 99% sukcesu mieć w tej dziedzinie nie będziemy, chociażby zapotrzebowanie było bardzo duże.
Wachlarz kierunków na uczelniach wyższych, jak już pisałam, jest bardzo szeroki. Czasem nawet nie wiemy, co się kryje pod ich nazwa, jakie umiejętności są potrzebne, jak będzie wyglądała praca po ukończeniu nauki. Na te pytania na pewno pomoże uzyskać odpowiedź badanie preferencji zawodowych.

czwartek, 6 października 2011

Granice w psychoterapii

Co to są granice w psychoterapii? Po co one są? Kiedy są dobre, a kiedy nie? O tym właśnie ma być dzisiejszy post.
Granice mają na celu zaznaczenie terytorium, pokazanie, że to jest punkt, którego przekroczenie może nieść za sobą negatywne konsekwencje. Każdy z nas ma swoje osobiste granice poza które nie wpuszcza nikogo lub tylko nielicznych. Gospodarz na roli też ma wyznaczone granice i tylko na swoim polu robi to, co chce. Gdyby je przekroczył nadszarpnąłby czyjąś własność.
Głównym zadaniem granic jest zbudowanie poczucia bezpieczeństwa. To wprost niesamowite, jak dobre skutki odnosi naznaczenie granic np. w wychowaniu. Teraz gdy jestem mamą, co prawda dopiero trzymiesięcznego Maleństwa, zauważyliśmy pewna właściwość. Jedną z metod uspokojenia dziecka, które płacze jest mocne zawinięcie go w becik, tak że rączki są blisko tułowia, wręcz unieruchomione. Na początku wydawało mi się to straszne - jak można tak "spętać" dziecko. Myślałam tak, dopóki sami nie spróbowaliśmy. Faktycznie - Malutka nagle zamilkła, jakby ktoś wyjął baterie:) Potem zdaliśmy sobie z mężem sprawę, ze przecież w brzuchu u mamy jest naprawdę ciasno, a jednak najbezpieczniej.
Dając z kolei poczucie bezpieczeństwa dajemy możliwość rozwoju. Bo tak naprawdę tylko wtedy człowiek może wzrastać.
Granice muszą być jednak po każdej stronie. Oznacza to, ze rodzic też szanuje granice dziecka.
Co tworzy granice?
Pewne zasady.
Respektowanie tych zasad oznacza szanowanie granic danej osoby.
Tak też jest w psychoterapii. Tworzymy pewne granice, po to, aby szanować siebie nawzajem, a to w konsekwencji po to, aby rozwijać się, dojrzewać - bo to jest cel wspólny dla wszystkich terapii.
Jakie mogą być to zasady?
Wszystko zależy od nurtu. Mogą dotyczyć odwoływania sesji, zwracania się do siebie, wymiany telefonu, odpłatności itd.
Nie mniej jednak ich sens jest naprawdę duzy, ale wtedy gdy respektuje się je w obie strony.

czwartek, 29 września 2011

Klient czy pacjent:?

Ostatnio zaczęłam zastanawiać się jak powinno nazywać się osobę korzystającą z usług psychologa - klient czy pacjent?
Można to rozważyć pod kilkoma względami.
Z formalnego punktu widzenia osoba, która korzysta z usług gabinetu psychologicznego jest klientem, w szczególnym przypadku także pacjentem. Można bowiem zapisać swoje dziecko do psychologa i formalnie rachunek jest wystawiony na rodzica, czyli klienta, ale pacjentem jest dziecko. Podobnym przykładem jest sytuacja ostatnimi czasy wcale nie rzadka, w której korporacja "wysyła" swojego pracownika na psychoterapię. Klientem jest owa korporacja, a pacjentem ów pracownik. Takie rozróżnienie jest całkiem logiczne i nie wywołuje raczej dyskusji. Zazwyczaj jednak na terapię zapisuje się pan x i jest on zarazem klientem i pacjentem.
Kontrowersyjne jednak jest to, czy w ogóle osobę, która korzysta z usług psychologa należy nazywać pacjentem.
Wikipedia podaje następującą definicję. Pacjent - osoba korzystająca ze świadczeń opieki zdrowotnej niezależnie od tego czy jest zdrowa, czy chora. Rozważając nasz temat w oparciu o tę definicję, to psycholog z racji tego, że jest zawodem medycznym ma jak najbardziej prawo nazywać swojego klienta pacjentem. Z drugiej strony najistotniejsze jest dobro klienta/pacjenta, a więc jego samopoczucie jest dla nas - psychologów najważniejsze. Dla wielu słowo pacjent nacechowane jest negatywnie. Kojarzy się z chorobą, słabością i wzbudza litość. Z drugiej strony słowo klient kojarzy się z biznesem, interesem. Od psychologa wymagamy troski, empatii i oddania, a sprawa finansów powinna być drugorzędną.
Ja sama zazwyczaj używam słowa pacjent. Zapewne dlatego, ze we wszystkich miejscach, gdzie miałam kontakt z "obiektem zainteresowania" tak właśnie się mówiło. Myślę, ze w celu podkreślenia troski jaką obdarza psycholog swojego podopiecznego.
Sadzę jednak, że jak to jest zazwyczaj - wszystko zależy od interpretacji. Tak naprawdę nie jest tak istotne jak będziemy nazywać człowieka - pacjent, klient, beneficjent - ważne jak będziemy go traktować.

środa, 22 czerwca 2011

Czy to jest przyjaźń czy to jest kochanie?

Ostatnio poproszono mnie o wypowiedź czy możliwe jest stworzenie związku, który rozpoczął się od seksu.
Moim zdaniem znajomość rozpoczęta od zbliżenia seksualnego ma szansę na stworzenie związku opartego na miłości, jednak wtedy, gdy dojdą do tego pozostałe dwa czynniki nazwane przez Sternberga intymnością i zaangażowaniem. Właśnie Sternberg stworzył teorię, w której twierdzi, że miłość składa się z namiętności, czyli silnego pragnienia bliskości fizycznej, kontaktu seksualnego. Kolejny czynnik to intymność - to wszelkie pozytywne uczucia i działania wzmagające przywiązanie partnerów:pragnienie dbania o dobro partnera, przeżywanie szczęścia, w obecności partnera i z jego powodu, szacunek dla partnera, przekonanie, że można na niego liczyć w potrzebie, wzajemne zrozumienie, wzajemne dzielenie się przeżyciami i dobrami duchowymi i materialnymi, dawanie i otrzymywanie uczuciowego wsparcia, wymiana intymnych informacji, uważanie partnera za ważny element własnego życia.
Ostatni czynnik to zaangażowanie - jest to decyzja, zobowiązanie do utrzymania związku. To wszelkie działania mające na celu przekształcenie miłości w trwały związek. Jest to świadoma decyzja co do tego, czy chcemy zostać w danym związku, czy jest on dla nas satysfakcjonujący. Jest to więc składnik miłości, którego nasilenie sami kontrolujemy. Silne zaangażowanie może być czynnikiem skutecznie podtrzymującym dany związek.
Sternberg wyróżnia 7 form miłości:

lubienie: intymność, ale bez zaangażowania czy namiętności.
zadurzenie: namiętność bez zaangażowania czy intymności.
pusta miłość: zaangażowanie bez namiętności czy intymności.
romantyczna miłość: intymność i namiętność, ale bez zaangażowania.
niedorzeczna miłość: zaangażowanie i namiętność, ale bez intymności.
partnerska miłość: zaangażowanie i intymność, ale bez namiętności.
miłość doskonała: zaangażowanie, intymność i namiętność.

Możliwy jest więc związek, gdzie na początku jest tylko namiętność, ale jeśli dojdą pozostałe 2 czynniki. A co Wy o tym myślicie?